wtorek, 27 maja 2014

Usługi Sakury


Dziś chciałbym szerzej porozmawiać na temat tematu prostytucji w średniowieczu. Ówcześnie samą prostytucje uważano za coś w rodzaju zła koniecznego. Dobitnie wyraził się o tym Tomasz z Akwinu: "Prostytucja pełni w społeczeństwie taką rolę jak toaleta w domostwie - brzydko pachnie, ale bez niej cały dom by brzydko pachniał" Podobne zdanie miała cześć teologów według nich lepiej by kobieta namówiła swego męża do skorzystania z usług nierządnicy niż by sama miała oddawać się z mężem grzesznym praktyką seksualnym, za które uważano np. seks analny lub oralny. Panowało nawet przekonanie, że jeśli miasto będzie posiadało zamtuzy pełne urodziwych panienek pomoże to zniechęceniu mężczyzn do praktyk homoseksualnych. Bez względu na wszystkie filozoficzne konwenację Prostytucja kwitła a w miastach powstawały cechy i gildie nierządnic, z których miasto, arystokracja lub nawet duchowni czerpali dochody. Córy Koryntu fundowały też kościoły z zarobionych przez siebie pieniędzy i nikogo to nie dziwiło, w myśl zasady "Petunia not olet" Pieniądze nie śmierdzą.

Mimo wszystkiego prostytucja była napiętnowanym zawodem, choć posiadała różne akty prawne. Po pierwsze nierządnica mogła czynnie wykonywać swój zawód maksymalnie przez dwadzieścia lat lub do ukończenia 34 roku życia( Przypomną że w tych czasach ludzie żyli krótko a 34 lata to była średnia długość życia). Po przekroczeniu tego wieku, kobiety pełniły najczęściej role opiekunek młodszych koleżanek.

 Prostytutki miały też ograniczoną wolność przemieszczania  z racji tego mieszkały i pracowały w specjalnie wydzielonych strefach, czyli dzielnicach czerwonych latarni. Nieraz takie były otaczane murem a własnymi bramami. Więc dzielnica nierządu była swoistym miastem w mieście.

Kolejnym ograniczeniem była kwestia ubioru. Kobieta wykonująca swój zawód musiała nosić się skromnie. Na ten ubiór składała się spodnia koszula w kolorze białym pełniąca rolę bielizny, oraz suknia wierzchnia, która od zwykłej spódnicy bardziej wyszczuplała talie. Do tego nie mogły też nosić złotych czy srebrnych ozdób. By zaś odróżnić nierządnice od zwykłych kobiet te pierwsze musiały nosić znak swej profesji, by te drugie nie były niepotrzebnie nagabywane, tak samo wychodząc poza swoje dzielnice. Sam ubiór był ważną kwestią w średniowieczu, gdyż wyznaczał status noszącej go osoby. Gdy pewna kobieta podczas mszy dała innej kobiece pocałunek pokoju (dziś jest to uścisk ręki) i potem okryła że to nierządnica, to zawstydzona i wściekła wytoczyła jej proces jako powód podając to że nosiła nieodpowiedni ubiór.

Sakura z powyższego rysunku ma na sobie najbardziej śmiały w granicach prawa ubiór. Rolę odznaki cechowej pełni wstęga na ramieniu. Jednak każde miasto miało swój znak oznaczający nierządnice. Figurka sukuba obok dawała jasno do zrozumienia że w budynku np. karczmie znajdował się zamtuz.

W średniowieczu kobieta mogła stać się nierządnicą na kilka sposobów.

Po pierwsze tak jak dziś trudna sytuacja finansowa i zgłoszenie się do prowadzącej zamtuz burdel mamy.

 Drugim sposobem był istniejący jeszcze w średniowieczu handel żywym towarem. Największe targi dziewcząt odbywały się w Grecji i Lombardii (od nazwy krainy pochodzi słowo lombard, bo znajdowało się tam sporo takich sklepów). W rozdziale 10 "Spice and Wolf" Craf zresztą wspomina, że jeśli zakładniczka nie może być monetą przetargową trafia na rynek żywego towaru i kończy w zamtuzie, podobnie było z dłużniczkami. W epoce Robin Hood'a papież nałożył zakaz handlu chrześcijanami, jednak zakaz handlu braćmi w wierze nie zabraniał importowania egzotycznych pogańskich piękności. Migracje prostytutek działały też w obie strony, w czasie wypraw krzyżowych sprowadzano też prostytutki do ziemi świętej, by nie bałamuć arabskich kobiet.

Trzeci sposób wynikał z obecnego systemu prawnego. Podstawowym sposobem przesłuchanie nie było tak jak dziś policjant i mały pokój ze stolikiem i krzesłami. Zamiast tego był kat w masce i sala pełna wymyślnych narzędzi do zadawania bólu. Sam Kat był osobą wykształconą umiał czytać i pisać, zał się też na anatomii więc wiedział jak zadawać ból nie powodując zbyt trwałych uszkodzeń przy jak największym bólu, a samą egzekucje przeprowadzał tak że skazany umierał powoli ku uciesze tłumu. Co do samych tortur wtedy wierzono w obaloną już prawdę, że niewinna osoba nigdy się nie przyzna mimo najgorszych piekielnych mąk jakie zada kat. Jeśli jakaś osoba trafiła na szafot mogła liczyć na łaskę od jakiegoś wielmoży, było to jednak bardzo rzadka rzecz. Teraz wiecie skąd się wzięło "marzenie ściętej głowy". Ci którzy czytali krzyżaków wiedzą, że mężczyzna mógł uciec z szafotu jeśli znajdzie się panna chcąca wziąć go za męża. Kobieta mogła również uciec z szafotu. Wtedy drogą wybawienia był dotychczasowy oprawca. Kat mimo tego że dobrze zarabiał i miał wykształcenie z racji wykonywanego zawodu żył na marginesie społecznym, więc nie było mu łatwo znaleźć żony. Jeśli skazana była niezamężna, a kat był kawalerem, mogła zostać jego żoną. Jednak większość kobiet wolała stracić głowę dla tłumu niż dla kata. Drugą opcją była instytucja którą opiekował kat się kat czyli zamtuzy. Wyobraźcie sobie taką propozycje: "szafot lub zamtuz" trudny wybór.

Zaś co do zakresu samych usług to początek wykonywania zawodu zwykle wiązał się innicjacją seksualną. Pewne rzeczy się nie zmieniają, jedną z nich jest to że dawniej jak i dziś zerwanie kwiatu dziewictwa było wysoko wyceniane. Co do samych usług kobiety, bez wątpienia starały się unikać stosunków dopochwowych by chronić się przed ciążą, wtedy wiedza o antykoncepcji niemal nie istniała. Były co prawda prezerwatywy wykonywane ze zwierzęcych jelit, jednak według mnie ich skuteczność pozostawiała wiele do życzenia, i bardziej tłumiły odczucia od współczesnych. Więc w ofercie znajdował się głównie seks analny, oralny i petting.

W kwestii ceny to mało zachowało się na ten temat źródeł. W starożytnym Rzymie zaś cena usługi wahała się od 2 do 16 As-ów, przy czym as był najczęstszą stosowaną na co dzień walutą i w niej głównie podawano ceny. Mimo wszystko większość źródeł podaje cenę 2-4 asy przy czym dwa asy to cena wyżywienia jednej żyjącej skromnie osoby. Tak więc 16 asów to cena luksusowej nierządnicy. Choć znajdowana rachunki na 23 asy, według mnie jest to cena za dziewczynę plus usługi płatne dodatkowo. W przeliczeniu ceny na złotówki 2 Asy to tyle co dwa bochenki chleba czyli 16 zł, pół litra wina-30 zł, wejściówka do łaźni  2zł, zaskoczyć może to, że pół kilo wieprzowiny kosztowało 1400 zł, a taka sam ilość wołowiny 900 zł, jednak to nic w porównaniu z gęsią kosztującą 20 000 zł, a przy tym niewolnik kosztował 190 000 -280 000 zł. Dawne ceny mogą zaskakiwać. Korzystając z okazji chce nadmienić, że większość cen w starożytnym Rzymie, znamy dzięki wykopaliskom z Ponpejów.


Na tym kończ mój wywód na temat najstarszego zawodu świata. Jednak nie jest to wyczerpanie tematu. Mam nadzieje że udało mi się nieco rozjaśnić aspekty tematu.

sobota, 24 maja 2014

Na dwa baty

Ostatnio odżyłem chyba dzięki temu że mam trochę więcej wolnego czasu. Niekoniecznie z dobrej woli bardziej z przymusu, jednak pozytywnie odbija się to moją produktywność. Mam nadzieje że się podoba rzadko kiedy rysuje podstarzałych wujaszków.

czwartek, 22 maja 2014

Slave

Oto nowy rysunek, niestety nie wiem kiedy będzie nowy. Bo mam ostatnio problem z natchnieniem, jeśli chodzi o arty i przez to ostatnio robiłem scenopisy. Postaram się wyjść z tego dołka.

wtorek, 13 maja 2014

Siostrzana miłość

Podobno siostry powinny okazywać sobie miłość, ale Amelia ma chyba na ten temat nieco inne zdanie niż jej starsza siostra, jednak Nage wydaje się to nie przeszkadzać.