wtorek, 14 stycznia 2014

Fanatyk 100% tusz kontratakuje

Moja pasja, mania, chęć (nazwijcie to jak chcecie) na punkcie 100% dzieł wykonywanych za pomocą własnych rąk ma się naprawdę dobrze. Wynik mojego ostatniego ekscesu macie powyżej. I pomysleć że chciałem po prostu pobazgrać nową metodę rysowania oczu w zeszycie w kratkę. Nastęmpnie przyszło mi na myśl czy nie spróbować cieniowania jakie spotyka się w mangach shonen. W ostatecznym rozrachunku powstało to.

Po trochu stale podnoszę jakość moich prac i staje się coraz lepszy. Z "Sakura w Mroku" mam wyrysowane 15 z 19 stron. Nawet gdybym go nie skończył (nie ogłaszam porzucenia projektu) to wiele się na nim nauczyłem i mogę to wykorzystać na przyszłość.

Jednak z nastawienia na czerń i biel oraz techniki ręczne się nie wyleczę. Wiem że to sporo kosztuje, ale za bardzo to lubię. Nie da się zastąpić uczucia piórka jadącego po papierze, nożyka tnącego raster, czy ruchów markera obdarzającego biel papieru kolorem tuszu. To wręcz romantyczne i uduchowione.


1 komentarz:

  1. Potwierdzam, wyraźnie lepsze. Choć nos można by skrócić, a usta - pomniejszyć.

    OdpowiedzUsuń